http://www.cometsmazowsze.eu

Pomorska: Pięć lat z baseballem
 Rozmowa Joachima Przybyła z Robertem Szwajkowskim założycielem i trenerem zespołu baseballistów Comets Mazowsze.

 

Skąd pomysł, żeby w małym Mazowszu stworzyć klub baseballowy?
Pięć lat temu szukałem sposobu, żeby zachęcić dzieciaków do nauki języka angielskiego. Najpierw szukałem jakiś odnośników w kulturze brytyjskiej, potem wpadłem na pomysł związany ze sportem. Nie mogliśmy znaleźć przepisów do gry, zaczynaliśmy z jedną rękawicą, pałką i gumową piłką. Przełom nastąpił, gdy skontaktowaliśmy się z ośrodkiem baseballowym w Kutnie. Stamtąd dostaliśmy pierwszy profesjonalny sprzęt i zabawa zaczęła się przeradzać w pasję. Dziś w zespole trenuje ponad 40 dzieciaków ze szkoły w Mazowszu, to jedna trzecia uczniów.
 
Łatwo było ich namówić do zupełnie nieznanej dyscypliny?
Łatwo, bo to było coś nowego, wszystkich bardzo interesowało, każdy chciał tego spróbować. Okazało się, że baseball to sport dla każdego: chudego i grubszego, silnego i słabszego. Każdy może znaleźć dla siebie rolę, można grać dla drużyny, można także popisywać się indywidualnie na pozycji pałkarza, jak kto chce.

A jak pan się odnalazł w roli trenera?
Oj, było bardzo trudno. Muszę przyznać, że do tej pory nie rozegrałem żadnego oficjalnego meczu, tylko gdzieś tam zawsze z boku sobie odbijałem. Moim kolegą jest Jacek Baumgart, chyba najbardziej znany baseballista w Polsce. On miał 35 lat, gdy zagrał pierwszy mecz w lidze. Mi do tego wieku jeszcze trochę brakuje, więc wierzę, że wszystko jest przede mną. Jeśli chodzi o pierwsze treningi, to starałem się na własną rękę znaleźć jak najwięcej materiałów. Ściągałem kasety wideo, płyty, wszystko co tylko wpadło mi w rękę. Potem wiedzę teoretyczną próbowałem zamienić w praktykę, na początek stojąc przed lustrem.

Pamięta pan pierwszy sukces swojej drużyny?
Jak mógłbym zapomnieć, to było czwarte miejsce w mistrzostwach Polski w teeballu, czyli odmianie tego sportu dla najmłodszych. To był turniej w Miejskiej Górce, na Dolnym Śląsku. Obawiałem się tego wyjazdu, bo nigdy wcześniej nie startowaliśmy w tak poważnych zawodach. Ostatecznie namówił mnie właśnie Jacek Baumgart, który powiedział, że trzeba dzieciaków rzucić na głęboką wodą. No i po roku treningów pojechaliśmy i zajęliśmy czwarte miejsce wśród 12 zespołów. To był wielki sukces.

Co dzieciom i młodzieży z Mazowsza daje zabawa w baseball?
Po pierwsze, u nas nie ma żadnej alternatywy. Dzieciaki mogą jedynie pograć w domu na komputerze lub pobiegać za piłką na podwórku. Sport przygotowuje ich do dorosłego życia, oni uczą się odpowiedzialności, systematyczności, obowiązkowości, poszanowania kolegów, trenera czy sędziego. Wreszcie dowartościowanie samego siebie, możliwość poznania wielu ciekawych ludzi, a w kolejnym etapie także nowych miejsc.

Jakie są następne plany i marzenia?
Do tej pory największym były mistrzostwa Europy Regionu Europejskiego i to udało nam się w ubiegłym roku zrealizować. Chciałbym, żeby chłopcy mieli okazję wyjechać za granicę, żeby mogli poznać trochę świata, podszkolić się w języku. Do tego najkrótsza droga wiedzie przez mistrzostwa świata Małej Ligi. Moje osobiste marzenie, to zagrać wreszcie w prawdziwym meczu.

Pięć lat baseballa w Mazowszu

Klub Comets Mazowsze właśnie świętuje swoje piąte urodziny. Mazowsze to wieś w gminie Czernikowo leżąca pomiędzy Toruniem a Lipnem. Według oficjalnych danych liczy 333 mieszkańców. W klubie ćwiczy około 40 dzieci. Trenują baseball, a najmłodsi teeball. To łagodniejsza odmiana tej dyscypliny, przeznaczona dla dzieci od 7 do 9 lat. Piłka jest bardziej miękka, a odbija się ją ze specjalnego statywu.

 

źródło: Gazeta Pomorska

 

Ankieta

Jak zaprezentują się mazowieckie Komety w Finałach Mistrzostw Polski Juniorów?
 

W obiektywie

Przyjaciele